Kwik trzebionego półhrabka Zechcyka + odgłos zgniatanych żołędzi (nie poprawiać) zwabił wierne stadko i przypadkowych kibiców.
GE, Alkalia, Kojota – pocieszały jak mogły: że to wina Kota, że GE pisze na Pulitzera, że najważniejsze są tuby i że jakoś to be. Jak pokonać odległość od “jakoś” do “jakość” nie wyartykułowały. Czyli nadal GE pisze chamskie notki o treści pawia po świętach i takiej samej barwnej urodzie. Czyli nikt nie miał odwagi pouczyć GE że teza jokoby kobiety, mężczyżni, Żydzi, geje, to świnie – nie została udowodniona. Że Kot to świnia,tylko się dłużej gotuje – to półprawda.
Alkalia wstawia nadal tuby, żeby nagłaśniały jej bełkot, itd.
Ju tiub od Muzyki są tak odległe jak komiksy od Literatury. Ale to sprawa koneserów tub.
Następna moja notka będzie ostatnią o poltermeblu.
Być może. Odetchnijcie z ulgą.
Przedstawienie musi trwa mać.
Toterama Nova.